Shangri-La

Kolejne miasteczko z serii China Disneyland.


Jeśli hindusi są mistrzami kiczu to Chińczycy potrafią imitować wszystko nawet budowle, robiąc pastisz i budując coś co okazale wygląda, a niczemu nie służy. Większość obiektów wygląda jak za starych zmierzłych czasów jednak podchodząc bliżej łatwo zauważyć oszustwo.

Shangri-La bajkowa kraina czy kicz?

Wszędzie roztaczają się sklepy i rozbudowana baza gastronomiczna, a ulice są wręcz nienaturalnie szerokie. Jeśli nepalski Jomson, miasto położone na podobnej wysokości w górach wygląda jak zderzenie historii z nowoczesnością w tle, który długo pozostaje w pamięci, o tyle Shangri-La wygląda jak jego parodia.

Nie miejcie złudzenia, że znajdziecie tutaj coś z zaginionej krainy, tudzież tybetańskie miasteczko, które ominęła rewolucja chińska. Nawet krajobraz nie pasuje tutaj do wysokości na jakiej położone jest miasteczko. Za to warto pogratulować sukcesu marketingowemu, do jakiego przyczyniła się na pewno przez przypadek książka „zaginiona kraina”. Nim wkroczyła tu turystyka miasteczko było na skraju bankructwa. Cała okolica została dosłownie ogołocona z drzew i nie było już z czego utrzymać przemysł. Teraz dziesiątki ciężarówek codziennie betonują kolejne połacie tej krainy, aby stała się łatwiej dostępna dla turystów co kończy się szybką dewastacją terenu i kultury ludzi mieszkających w prawdziwych tybetańskich wioskach. Trek kilkudniowy do serca tybetańskiej krainy kosztuje dużo, ale jeśli chcemy zobaczyć prawdziwy Tybet to jest jedyna droga. W dotarciu do niektórych wiosek nie wystarczy mapa, dlatego już za kilkadziesiąt dolarów możemy wynająć anglojęzycznego przewodnika, który zapewni nam wikt i opierunek – nocleg w tybetańskiej rodzinie, gdzie mało kto posługuje się chińskim językiem na co dzień. Prezentowane są pokazy kulturowe i rozrywkowe, które dużo bardziej zapadną nam w pamięci niż zwiedzanie pobliskich wiosek wybudowanych na potrzebę turystyki masowej..

Shangri-La monastries

Jedynym wartym zobaczenia zabytkiem w tym mieście jest kompleks monastries oddalony kilka kilometrów od cywilizacji. Z centrum wsiadamy do lokalnego busu numer 2, gdzie dojeżdżamy do dworca autobusowego. Dalej mamy dwa rozwiązania – kupić bilet wstępu za ponad 100Y lub obejść dworzec i wsiąść do busu, który nas podwiezie pod kompleks. Wstęp do monastries nie jest płatny, ale transport już tak, wysoka cena nie jest niczym uzasadniona, bo czeka nas 30 minut jazdy. Niestety tendencja windowania cen na potęgę jest bardzo popularna i same książkowe przewodniki gubią się w podaniu aktualnej ceny wstępu do danego obiektu..

W mieście aż roi się od klubów karaoke KTV i barów, a na obrzeżach miasta w dzielnicy muzułmańskiej można zagrać w bilard za symboliczną kwotę około 1-2Y za rozgrywkę. Pod wieczór na ulicach pojawiają się sprzedawcy barbecue, którzy na grillu przyrządzają mięso, ryby, owoce morza, grzyby i warzywa.


[Total: 0    Average: 0/5]
  1. Pingback: Deqin

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>