Kalkuta

Kalkuta to czwarta co do wielkości największa metropolia w Indiach. Dziś trudno sobie wyobrazić, że miasto o pięciomilionowej populacji (cała metropolia to ponad 16 milionów osób!)  jeszcze dwa wieki temu nie istniało nawet na mapie. Za sprawą anglików malutką wioskę rybacką przekształcono w jeden z najbardziej prężnych portów azjatyckich. Znakomite położenie i tania siła robocza spowodowały, że dziś Kalkuta jest jednym z azjatyckich tygrysów w handlu międzynarodowym. Niestety wraz z przeludnieniem narastają problemy mieszkaniowe, transportowe i łatwo o widok kontrastującej nędzy z bogactwem. Dla osób wrażliwych społecznie to miasto stanowczo odradzam.


Jeśli nadal jesteś niezrażony to z pewnością będziesz miał okazję zobaczyć jedną z największych stacji kolejowych na świecie, gdzie dotarcie do odpowiedniego peronu może zająć nawet… pół godziny! Po wyjściu(jak je w końcu znajdziesz!) czeka cię kolejny szok, tłumy ludzi i wszechobecny hałas przypominają, że to nadal są Indie i niech nie zmylą cię taksówki w nowojorskim stylu( ambasadory) i policjanci ubrani w wysokie buty sięgające do kolan, bo chwilę później ujrzysz bosonogich rykszarzy. Potęga finansowa, wieżowce, budowane z angielskim przepychem budynki świadczące o dobrobycie dawnych władców to miejsca, które wpadną nam w oko. Pod wieżowcami kręci się jednak całkiem inne życie.. biedaków, sprzedawców kluczy, chińskich podróbek, morskich potworów..
Z zabytków warto zobaczyć Pałac Wiktorii (Victoria Palace) otoczony pięknym parkiem, niedaleko, którego stoi kościół w stylu gotyckim i obserwatorium/muzeum astronomiczne. Naprzeciw zobaczymy wielki stadion do gry w krykieta, piłki nożnej i innych sportów. Niedaleko stoi też fort William, obecnie okupowany przez wojsko (wstęp wzbroniony). Kilka innych budowli anglikańskich można tu zobaczyć, niestety przekształconych w rezydencje i niedostępnych dla zwiedzających. W mieście znaleźć można jeszcze kilka innych kościołów, o których ciekawych informacji dowiemy się od „opiekunów” tychże zabytków. Znaleźć można też dom matki Teresy z Kalkuty(zakamuflowany wśród wieżowców ), czy też przepiękny cmentarz anglikański (polecam!) położony również pośród wieżowców! Po mieście poruszać się można metrem, tramwajem(obecnie praktycznie opustoszałe) czy też taryfą lub też pieszą rikszą, gdy ulice są zalane.. To co wyróżnia Kalkutę to znakomita kuchnia azjatycka, bo miasto przyciągało ludzi z całej Azji. Znaleźć można tu dzielnicę chińską o której świetności przypominają pobliskie budynki. Dla wielu podróżnych Kolkata to miejsce pośrednie pomiędzy Chennai, Puri, Darjeling lub wyspami Andamanami. Jeśli masz odwagę zostać tu dłużej to niedaleko Kalkuty znajduje się park narodowy z białymi tygrysami. Jeśli uda ci się dojrzeć białego tygrysa to właśnie znaczy, że on poluje na ciebie 🙂

Transport Kalkuta

Taryfy względnie tanie i wygodne. Poza tym po mieście poruszają się autobusy lokalne, w niektórych miejscach są nawet przystanki. Jeśli zobaczysz grupkę ludzi z oczami zwróconymi w stronę nadjeżdżających pojazdów to możesz być pewien że czekają właśnie na autobus. Oczywiście najwięcej z nich kursuje do stacji kolejowej.
Najważniejszym środkiem transportu w tym mieście jest dość już wiekowe i stylowe metro! W zależności od wyboru strefy zapłacimy od 4 do 12RP za żeton, który aktywujemy w bramce kierującej na peron i po wyjściu do niej zwracamy. Można zakupić kilkudniowe żetony, ja jednak nie korzystałem z takiej możliwości. Metrem dotrzemy z centrum na południe miasta.
Tramwaje to najmniej używany środek transportu, dziwię się, że jeszcze funkcjonuje bo w tak wielkim mieście bardzo trudno znaleźć prawie pusty pojazd, a tramwaje niestety nie cieszą się tu popularnością. W Polsce jest to bardzo popularny środek transportu w wielkich miastach i stan techniczny, a raczej jego brak w naszych pojazdów znajomo przypomina ten jaki zobaczymy w Indiach.
Z lotniska na dworzec najłatwiej i najszybciej się dostać metrem. Jazda taksówką prepaid zajmuje około godziny i większość czasu stoi się w korkach.
Jak dotrzeć?
Z Delhi: 22h drogi Express, cena ok. 500RP za klasę SLEEPER. Pociąg kursuje nadzwyczaj punktualnie.
Dokąd dalej?
Puri/Bhubaneśwar – pociągiem kilkanaście godzin
Andamany – statek odpływa raz na dwa tygodnie w porze monsunowej (podróż męcząca, dwa dni drogi), samolot – w Kolkacie znajdziemy praktycznie wszystkie biura lotnicze w zasięgu jednej dzielnicy, podróż około 30 minut. Potrzebny zakup Permission na wyspach w Port Blanc.
Chennay – jeden dzień drogi pociągiem, w porze monsunowej możliwe znaczne opóźnienia
Darjeling – kilkanaście godzin drogi pociągiem, nie polecam zwiedzanie tego regionu w porze monsunowej, bo naprawdę można odpłynąć.

Inne kraje: Tajlandia – bardzo tanie połączenie z Bangkokiem ceny za lot już od 200złotych.

kalkuta palac wiktorii

palac wiktorii


[Total: 0    Average: 0/5]
  1. Pingback: Puri

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>